82

Chce ginąć – cóż, jego prawo. Tak że prawdziwą trudność stanowią nie niewolnicy butelki i
– Wybacz...
temu dyrektor Vander Zanden nie przyjął do wiadomości, że i w Bakersville może dojść do
– Tak.
trożnie, by nie strącić stojących za nimi
4/86
Skrzywiwszy się z obrzydzeniem, cudownie ocalona pani Polina zwiesiła się w dół,
Przy słowie „nieszczęście” Mitrofaniusz ze zrozumieniem pokiwał głową, jakby dziś,
korytarzem, skręcił w prawo i bum.
klasztornej wędzarni ryb, z samego rana napił się herbaty i natychmiast przystąpił do
oczu w tym spiczastym kołpaku wycinano dwie dziurki. Jeśli pątnicy, modlący się na
godzin, kiedy była jeszcze w domu, przygotowywała dzieciom śniadanie i całowała każde z
zainteresowawszy, zobaczyłem w domu pewnego urzędnika jego młodszą córkę. I ona tak mi
– Pamięta pani Puszkina? O tym, że geniusz i draństwo nie mogą iść w parze? Przykład

usuwane były elegancko, ze znajomością rzeczy i niewątpliwą wiedzą

Polina Andriejewna wcale nie chciała, żeby się zatrzymywał.
dziurę w jego logicznym pancerzu, skompromitować majaczenia. Na razie nie udaje się.
– Będziesz musiał pojechać do Bakersville. Na początek pewnie dwa, trzy tygodnie na
Dni wolne na dziecko zdrowe

Gdy już obmyśliłam fabułę powieści, starając się nie zapomnieć, że jednym z jej zadań

znaleźć!
wrzucić bieg i wyjechać z parkingu.
- O Boże - szepnęła.
Gdyby polityka wobec szkoły była inna, wiosną dzieci wróciłyby do szkół

lepsze dla zdrowia.

- Wygląda na to, że cała twoja rodzina nieźle radzi sobie z
martwić się o pieniądze i że mam za co dalej szukać Justina.
Półtora kilometra dzieliło ich być może od samochodu w linii
nowa matryca stawek VAT